O Beatrycze, bądź mi kamienie

Rozchylam zasłony piekła
Cała nasza miłość uciekła
O Beatrycze twoich upadków
nie zliczę Bo w norze zimuję
i liczę pająki
Na dnie chorego serca
Taka poniewierka bez
oddechu
Kilka ciemnych poranków
Brudne skarpetki na balkonie
Nie odpocznę już na twoim
łonie
Kobieto zagubiona w obcym
mieście
Tu diabeł tańczy kankana
W podłym barze przy kontuarze Polewają nam piwo o dziwo Jeszcze dźwigamy te nasze smutki Czekamy na słońca wschód Może wrócą ptaki z wygnania I ty nie będziesz sama a ja zamilknę Kamieniem na dnie brudnej rzeki 27.10. 2015, godz. 00:48