Barbarzyńcom pochylonym z troską nad nicością

Przyjacielu, tu noszę wiersze
I wrzucam je do rzeki,
Jeszcze żywej gwiazdy
Umarłego miasta, w którym
Szatan urządza igrzyska
Dla ludu spragnionego nowego
Kozła ofiarnego,
Może być menel śpiący
Pod mostem, Nikt z tamtego
Brzegu wiecznej rzeki
Nie zauważy Zachodu
Czerwonego słońca,
Tylko purpurowy Antychryst
Rzuci kości poetów na ziemię,
Zanuci srebrną i czarną piosenkę
Dla chrześcijańskiej Europy